Strona główna Felietony wernisażowe Pop-up galeria. Sztuka w tymczasowym miejscu

Pop-up galeria. Sztuka w tymczasowym miejscu

Wernisażeria
0 komentarz
pop-up-galeria-wojciech-brewka-zabawnie

Pop-up galeria, Wojciech Brewka i jego bajki dla dorosłych.

Wernisaż wystawy Wojciecha Brewki “ZabawNIE”, Centrum Praskie Koneser.

Pierwszy felieton wernisażowy na blogu Wernisażeria! Nadchodzą obszerne, subiektywne i pełne dygresji długie teksty o wernisażach, obecnej na niej sztuce, ale i o gościach, winie, cateringu czy muzyce. Bo wernisaż to znacznie więcej niż wystawa! A pretekstem do ruszenia z Wernisażerią jest drugi z rzędu wernisaż w Centrum Praskim Koneser, funkcjonującym jako pop-up galeria. Tym razem jest to wernisaż Wojciecha Brewki “Zabawnie”. Obrazy Brewki znam od lat, jeszcze zanim pobił rekord Młodej Sztuki w Desa Unicum i zrobiło się o nim naprawdę głośno. Stąd też na wernisażu było mnóstwo prac wypożyczonych z kolekcji prywatnych. 

Lata temu powinnam założyć blog o wernisażach, ale wydawało mi się to bardzo głupie. Jednak, ponieważ sztuką zajmuję się na co dzień i praktycznie, i teoretycznie, i towarzysko, i zawodowo, a wernisaże to moje środowisko naturalne, nadszedł w końcu ten moment, że powstała Wernisażeria – blog o wernisażach. Idąc za ciosem, założyłam od razu konto na instagramie @wernisazeria oraz fanpejdż @wernisażeria.

Pierwszy post dotyczy wczorajszego wernisażu Wojciecha Brewki “ZabawNIE” w Centrum Praskim Koneser. To już druga wystawa zorganizowana w zrewitalizowanym, a właściwie zbudowanym od nowa Koneserze, którą będę miło wspominać!

wojciech-brewka-obraz

Wojciech Brewka, “Grupa trzymająca władzę”

Prehistoria, czyli czasy, kiedy pop-up galeria nie wiedziała, że tak się nazywa

Dawno, dawno temu, na milion lat przed początkiem rewitalizacji Konesera, na jego terenie co jakiś czas były organizowane wernisaże. Trochę na dziko, trochę za przyzwoleniem, a trochę w sumie nie wiem jak. Nikt do końca nie wnikał, nikt też nie posługiwał się nazwą pop-up galeria, a wszystko jakoś funkcjonowało. Pamiętam urok tego miejsca: gdy wchodziło się przez bramę, czuć było postindustrialny charakter, który obecnie nadal panuje na terenie dawnych zakładów mleczarsko-jajczarskich, w stosunkowo niedawno zamkniętej fabryki serów SERWAR przy ulicy Hożej 51. O tym kompleksie piszę więcej w felietonie wernisażowym “Niesamowitość i koszmar w malarstwie” dotyczącym wernisażu Magdaleny Cybulskiej “Moja skóra” w Galerii Xanadu, która mieści się od dwóch lat w jednym z budynków pofabrycznych.

Centrum Praskim Koneser, przy całej mojej sympatii dla efektu rewitalizacji i promocji Pragi, ma swoją wychuchaną i dopracowaną loftowość, ale nic nie pozostało z dawnego, bo autentycznego klimatu budynków fabrycznych z XIX wieku.

Teraz jest inaczej, a ja wspominam wernisaż na terenie dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”, a nie obecnego Centrum Praskiego Koneser. To już starożytność, czasy, gdy dinozaury biegały po internecie, a jedyny fejsbuk, jaki istniał, to gdy komuś przyłożyło się w twarz. Książką. Nazwa „Praga” była synonimem imienia Lorda Voldermorta, nie można było jej wymawiać, a jadąc tam, trzeba było zabrać ubranie na inną porą roku, bo nie wiadomo było, kiedy i – czy w ogóle – się wróci. Ząbkowska kojarzyła się z autentycznymi pyzami z Różyca, a nie serwowaną obecnie potrawą „tofu a la ryba”.

pop-up-galeria-wojciech-brewka-oko-za-oko

Chociaż obraz kolorowy, tytuł z pogranicza czarnego humoru – “Oko za oko” Wojciecha Brewki

U nasz na Pradze są rozrywki kurtularne

A dziś? Ulica 11 Listopada przestała kojarzyć się z koszarami i zaczęła z Chmurami, a wieczorna wycieczka na Czynszową nie jest już surwiwalem junaka, tylko eventem z varsavianistą.

Zrewitalizowana Ząbkowska zaczęła obrastać w punkty rozrywkowo-kulturalne inne niż dotychczas, zamknęła się na samochody i otworzyła na ludzi. A wstawiane w wolne miejsca plomby rozpychając się, zasłaniają nigdy nieremontowane kamienice, wojennych ostańców. Praga to taka XIX-wieczna zubożała ziemiańska krewna, którą należało się zająć – trzeba ją przygarnąć, ubrać, nakarmić i trąbić o tym na prawo i lewo, żeby przez przypadek ktoś nie przeoczył tego aktu ekstremalnego humanitaryzmu i arcybrawury.

Wszyscy kochają Pragie, ale ugrzecznioną. Niech siedzi w kącie i nie odzywa się niepytana. A odezwać się może, żeby zaprezentować cioci akcent warsiawski. Wszyscy chcą stać się częścią Ferajny, ale na swoich, niepraskich warunkach. Przynieść ze sobą garaż podziemny, ale móc przejść się Ząbkowską.  Ale Praga to nie tylko Ząbkowska i (Nowy) Port Praski…

Żeby było jasne: oglądam ten wylęg nowych budynków, lokali, galerii i dziko się cieszę się, że Brzeska, Markowska zaczynają odzyskiwać blask i być wietrzone, a Muzeum Pragi, Centrum Kreatywności czy własnie rewitalizacja Konesera napawają mnie euforią.

wojciech-brewka-malarstwo

Ze względu na oświetlenie trudno było zrobić dobre zdjęcie tego obrazu. To jest minus pop-up galerii, że nie zawsze jest doskonałe światło. Co oczywiście nie znaczy, że każda tradycyjna galeria z marszu je ma

Drzewiej wódka, dzisiaj wino, czyli jak wyglądają wystawy w Koneserze

Pierwsza była wystawa „London Outsider” Bartosza Maciejewskiego – wielkoformatowych, głównie czarno-białych, fotografii. Jak to zwykle u Bartka, na wernisażu był tłum ludzi i świetna atmosfera plus fantastyczne wina od Mielżyńskiego. Jako koneserka dobrej sztuki i dobrego wina doceniam, gdy na wernisażu pojawia się coś innego niż butliszcza z dyskontu. Fotografie były świetne, bo i Bartek jest dobrym fotografem, ale – jako całość – nie umywały się do wcześniejszych, dynamicznych, aż teledyskowych, grzmiących kolorem prac z cyklu „In a Bubble”, które podziwiałam na wernisażu w Faktycznym Domu Kultury w 2016 roku. Chociaż kilka zdjęć “londyńskich” było naprawdę wybitnych, a najlepsze – wisi u mnie w domu w salonie!

Wojciech Brewka ma wystawę w zupełnie innym lokalu niż Bartek, choć również na terenie Konesera. W obu przypadkach surowe, nieotynkowane ściany idealnie komponują się z eksponowanymi na nich dziełami sztuki! Jak ja się cieszę, że wreszcie zaczynamy mieć w Warszawie oryginalne miejsca wystaw, a nie wymuskane, ograne białe ściany, które, jeśli czymś mogą zaskoczyć, to wyłącznie barwną plamą wina, i to czerwonego. Centrum Praskie Koneser z tymi latającymi po lokalach wernisażami idealnie wpisuje się w bliską mi koncepcję pop-up gallery (spolszczona wersja to po bożemu pop-up galeria), funkcjonujących na zasadzie pop-up store’u – pojawiam się, zachwycam i znikam! Prawdziwa pop-up galeria charakteryzuje się tym, że nie przerabia miejsca na potrzeby wernisażu, tylko to wernisaż dopasowuje się do tej efemerycznej, tymczasowej przestrzeni.

Pop-up galeria oprócz wszystkich plusów ‘tradycyjnych” galerii ma jeden dodatkowy atut. Zarówno pod względem lokalizacji, jak i prezentowanej w niej sztuki, nigdy się nie znudzi. Bo nie zdąży!

Sztuka oświeca, ale najpierw niech ją ktoś oświetli

Jedyne, co można byłoby udoskonalić na wernisażu w pop-up galerii w Centrum Praskim Koneser, to oświetlenie – w obu lokalach, w których byłam na wernisażach, to dostępne sprawdziłoby się podczas czuwania przy zmarłych, ale w jakkolwiek żywszych okolicznościach jest po prostu fatalne. Nie mówiąc już o tym, że sztuka – oprócz odbiorców, a najlepiej kolekcjonerów! – potrzebuje świetnego oświetlenia! Wojciech Brewka i reszta i tak zrobili, co mogli, sami instalując, ile się da źródeł światła, ale prawda jest taka, że każda praca powinna mieć odrębne oświetlenie punktowe, bo teraz fragmentów poszczególnych obrazów po prostu nie widać. Sztuka to nie film kryminalny, że czego nie pokazali, to się można domyśleć.

Kuratorem wystawy “ZabawNIE” w Centrum Praskim Koneser jest Anita Wolszczak-Karasiewicz, współzałożycielka Art in House – Dom Aukcyjny i Galeria Online. Jeśli chodzi o prace Wojtka, to nic mnie nie zaskoczyło. Zresztą, ten brak zaskoczenie również nie był dla mnie zaskoczeniem, jako że znam jego prace od lat, jeszcze na długo zanim pobił rekord Aukcji Młodej Sztuki w Desa Unicum w 2017 – obraz „Big City Life” Wojciecha Brewki został wylicytowany za ponad 20.000 zł, przy czym ceną wywoławczą było tradycyjne złotych pięćset! Gratuluję Wojtkowi  z całego serca, cieszę się, że jego obrazy osiągają takie ceny, tym bardziej, że nie należy on do popularnych obecnie artystów tworzących w ramach ogólnopolskiego nurtu “Beka z młodej sztuki“. A na nich jestem cięta, za psucie rynku.

wojciech-brewka-zabawnie-katalog

Na pierwszy rzut oka katalog wygląda jak książeczka z bajkami dla dzieci

Wojciech Brewka: chodź, opowiem Ci bajkę, taką 18+

Większość prac prezentowanych na wernisażu wystawy “ZabawNIE” Wojciecha Brewki pochodzi z kolekcji prywatnych i nie ma się co dziwić. To jest przykład tego typu malarstwa, który widzę u siebie w domu – jeszcze nie mam w kolekcji obrazu Wojtka, ale mam nadzieję, że nie będzie to stan wieczny.  Pełne światła i barw, słodko-gorzkie: gdyby Balzak żył dzisiaj, na pewno przypominałyby mu pęknięte lustro przechadzające się po dziedzińcu, a właściwie po galerii handlowej. Pod żywymi kolorami buzują równie żywe emocje, tam się rozgrywają dramaty, proszę państwa!

Malarstwo Brewki to bajki dla dorosłych, które zaczynają się w miejscu, gdzie kończy się typowa bajka („i ja tam byłem, mleko i miód piłem”), a zaczyna życie. A wiecie, dlaczego? Bo kolejny wers powinien być o tym, że następnego dnia przyszedł kac-morderca, który nie ma serca, a także o tym, że spadają różowe okulary i zaczynają się weltszmerce dnia codziennego.

Wojciech Brewka w tych swoich pomysłach malarskich nadal jest bardzo street-artowy. Jego myślenie wielkoformatowe, przeniesione z robionych przez niego murali, jest widoczne na płótnach znaczenie mniejszych od ścian (trudno, żeby były większe). Dlatego jego prace są bliższe graffiti niż malarstwu tradycyjnemu. U Wojtka postacie, zwierzęta czy zabawki są zawsze wyraziste, kolory żywe, a wszystko przerysowane i ekspresyjne.

Hiperrealizm w połączeniu z kampem to nie jest żadne abstrakcyjne ciumciurumcium. To jest konkret, który wali prosto w w oczy. Albo drażni, albo nie, albo się podoba, albo nie, ale nie można powiedzieć, że prace Brewki jest nijakie.

pop-up-galeria-wojciech-brewka

Na wernisażu był obecny także model, czyli trójwymiarowy miś

 

Wernisaż to nie kościół, że musi być cicho

Kolejna rzecz, która na wernisażu bardzo mi się podobała, to tło muzyczne – w Warszawie nadal nie jest to normą, że organizatorzy o nim myślą. Przecież sztukę powinno kontemplować się w ciszy, z nabożną miną, inteligentnym body language, bo Sztuka (przez gigantyczne “S”) to nie zakup maseczki w Rossmannie czy ciecierzycy w Karfurze, żeby można było obcować z nią w rozpraszającym  jazgocie. Cisza jest poważna, cisza jest wyszukana, cisza podkreśla poziom sztuki. Czy w Serpentine albo w White Cube podczas wernisażu leci chilloucik? No właśnie. Wniosek: wybierzmy ciszę, a będziemy poważani jak te dwie londyńskie galerie.

pop-up-galeria

Może i galeria tymczasowa, ale na wernisażu było pełno stałych gości

Na szczęście coraz więcej miejsc oraz artystów odrzuca podobną karkołomną sofistykę chłopa na miedzy i wybiera tło muzyczne, które w najmniejszym stopniu nie przeszkadza w odbiorze sztuki,  tylko wręcz przeciwnie: sprawia, że chce się jak najdłużej z nią obcować, bo jest tak przyjemnie!

A na wernisażu “ZabawNIE” Wojciecha Brewki w Centrum Praskim Koneser o stronę audio zadbał Wobler oraz Marcin Steczkowski. Było miejsko (co pasuje do stylistyki Brewki), nowocześnie, nienachalnie. Obaj podsunęli nam subtelny akompaniament do rozmów, a nie wykwintny młot udarowy.

 

***

Jeśli chodzi o aspekt towarzyski – również nie narzekam. Było dużo znajomych z naszego kręgu, dużo przyjaciół Wojtka i jego stajni,  Officyna Art & Design, plus sporo stałych bywalców, nie tylko praskich wernisaży. Na szczęście, nie pojawiła się grupa “nurków”, więc tym bardziej zupełnie nie rozumiem, dlaczego wino tak szybko się skończyło… ale został duży zapas Łomży. Ja piwa nie piję, ale raportuję.

wernisazeria-wojciech-brewka-

Pop-up galeria w pełnej krasie. Artysta Paweł Wocial, Wojciech Brewka i ja na tle obrazu “Just Friend”

Mam nadzieje, że Koneser utrzyma poziom w udostępnianiu swojej przestrzeni w ramach pop-up galerii, bo co do Wojtka to jestem pewna, że będzie tylko coraz lepiej!

 

Aktualizacja. Zmiany w Centrum Praskim Koneser

Nie utrzymał.

Po kilku miesiącach po zmianie osoby odpowiedzialnej za wynajmowanie przestrzeni okazało się, że Centrum Praskie Koneser zrezygnowało z formuły mobilnych wernisaży i pop-up galerii. Pojawił się SKŁAD Sztuki i Rzemiosła, łączący funkcję galerię sztuki współczesnej oraz sklepu, i stawiający na lokalność oraz sąsiedztwo. To jest bardzo ok, zwłaszcza w kontekście gentryfikacji Pragi. Poza tym jest tam jakiś inny lokal, coś tam galeryjnego, zupełnie nijakiego, niewykorzystującego potencjału tego miejsca, jego nieszablonowości, lekkości, loftowo-komercyjnej atmosfery. Coś, co mogłoby powstać wszędzie.

Szkoda, bo urok wernisaży Wojciecha Brewki, a wcześniej Bartosza Maciejewskiego, polegał między innymi na tym, że można było przebywać w przestrzeni wystawienniczej Konesera tak jak w “prawdziwej” galerii sztuki współczesnej, a jednocześnie nie była to “prawdziwa” galeria, tylko właśnie pop-up galeria w dawnej fabryce wódek. I  również tak jak w “prawdziwej” galerii sztuki współczesnej można było przebywać tam jak tak długo, jak się chciało. Natomiast obecnie o godzinie 21 jest się uprzejmie wypraszanym przez ochroniarza, który tłumaczy, że o tej porze Koneser zamyka swoje podwoje. Może dla odwiedzających Centrum i robiących zakupy, ale dla gości wernisażu nie powinien.

Po serii bardzo ciekawych wernisaży interdyscyplinarnych wystaw zbiorowych z cyklu By Colour (tematyka żółta, niebieska, zielona i czerwona) w ramach projektu Power of Art, zorganizowanych jeszcze w duchu niepokornej, nieusztywnionej ramami “od-do” bohemy, Centrum Praskie Koneser straciło impet. Mówiąc wprost: stało się po prostu galerią handlową z lokalami sprzedającymi sztukę. Szkoda, bo miał zadatki na bycie inną, oryginalną, bo ruchomą i żyjącą, galerią sztuki współczesnej.

Zobacz też

Napisz komentarz

Wernisażeria, oprócz wernisaży i wina, potrzebuje ciasteczek. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ciasteczkom. Zgadzam się Więcej