DUMA! Objęłam patronat Wernisażerii nad fantastyczną wystawą „Siudmak. Kosmogonie” w Tichauer Art Gallery w Tychach. I wystawa jest fantastyczna zarówno dosłownie, jak i w przenośni, bo Wojciech Siudmak należy do najważniejszych polskich przedstawicieli realizmu fantastycznego, zakorzenionego w surrealizmie Salvadora Dalego i René Magritte’a.
Spis treści
Ale nie to, że Siudmak wziął te korzenie jak leci, nie ma tak łatwo, tylko sam zaczął je kształtować. Takie bonsai w malarstwie. A jeżeli nie rozumiecie tego porównania, to znaczy, że ominęła Was główna atrakcja mojego dzieciństwa: kuchnia i jadalnia wypełnione bonsai. Tryliard drzewek w pojemnikach, które – w ramach relaksu po obcowaniu z tak wspaniałym i wymagającym dzieckiem, jakim byłam ja – namiętnie formował mój Tata. Trzy dekady później przerzucił się na las w szkle. Ewidentnie zostały mu ciągoty do drzew oraz dziecko, nadal równie wspaniałe i wymagające, tylko teraz bardziej niż czekolady żądne kopalni uranu czy czegoś w tym rodzaju.
Wojciech Siudmak urodził się w 1942 roku w Wieluniu, studiował na warszawskiej ASP, a w 1966 roku wyjechał do Paryża i kontynuował naukę w École des Beaux-Arts. Od tego czasu mieszka i tworzy we Francji. Jego realizm fantastyczny ma surrealistyczne korzenie, ale z Dalím łączy go przede wszystkim zamiłowanie do iluzji przestrzeni, światła, perspektywy i perfekcyjnego warsztatu. O samym Dalím i surrealizmie pisałam szerzej przy okazji „Dali. Cybernetics” oraz w tekście „Surrealizm i absurd w sztuce”.

Fantastyczny realizm Wojciecha Siudmaka
Na wystawie w Tichauer Art Gallery pokazano ponad 90 prac: obrazy, rysunki, inkografie i rzeźby, uzupełnione projekcjami multimedialnymi „Kosmogonie”, „Szlachetność kreski” i „Ruchome obrazy”. Innymi słowy w Tychach oczekuje Was dwa miliony procent realizmu fantastycznego. No fantastycznie.
Wojciech Siudmak ma oszałamiającą, pełną rozmachu wyobraźnię. Tworzy nieistniejące światy łączące matematykę, fizykę, filozofię, literaturę, sztukę i architekturę, a do tego lubi intelektualne zagadki i tytuły, które niewiele ułatwiają. Moje hity to „Zwycięstwo nad niczym” i „Joanna z gdzie indziej”. Dla mnie Siudmak jest poetą sztuki, tylko bardziej w stronę science-fiction.

Krytyk Michel Nuridsany nazwał go kiedyś „Michałem Aniołem science-fiction” i bardzo żałuję, że nie powiedziałam tego pierwsza. Bo z jednej strony u Siudmaka czuć zachwyt wszechświatem, nauką, fizyką i kosmicznym porządkiem, z drugiej – renesansowe zamiłowanie do harmonii, proporcji i perfekcyjnej techniki. Przyjrzyjcie się jego rysunkom: ze światłocieniem dzieją się tam takie rzeczy, że trójwymiar zaczyna podejrzanie zmierzać w stronę czwartego wymiaru.
Sam artysta przyznaje się do miłości do renesansu, ale wśród inspiracji pojawiają się również Bosch, Ingres, Blake czy Chopin, którego Nokturnom poświęcił kilka prac. Na wystawie jest też rysunek Wojciecha Siudmaka „CHOPIN / Koncert Muza, Orzeł”. Fryderyk regularnie wraca zresztą na Wernisażerii – choćby w monumentalnym cyklu Jerzego Dudy-Gracza „Chopinowi”, któremu poświęciłam osobny tekst.

Piękne ciała, kosmos i algorytm-filister
Mimo całej futurystycznej otoczki u Siudmaka wszystko jest bardzo klasyczne: piękne, harmonijne, eleganckie. Dotyczy to zarówno architektury jego wymyślonych światów, jak i ludzi. Postacie są niemal pozbawione mimiki, mają idealne proporcje i bardziej niż zwykłych śmiertelników przypominają antyczne posągi.
Jeśli chodzi o owe ciała, musicie uwierzyć mi na słowo, bo przy hiperrealistycznym malarstwie Siudmaka algorytm niekoniecznie rozumie subtelną różnicę między dziełem sztuki a golizną. Filister jeden.
Jeżeli ktoś nie kojarzy nazwiska Wojciecha Siudmaka, to i tak prawdopodobnie zna jego prace. Od dziesięcioleci funkcjonują jako ilustracje literatury science-fiction i fantasy, m.in. polskich wydań „Diuny” Franka Herberta, książek Philipa K. Dicka czy klasyki literatury.
Jego obrazy trafiały też na plakaty filmowe, teatralne i operowe, okładki płyt oraz materiały związane z wielkimi wydarzeniami kulturalnymi. Siudmak jest jedynym artystą, którego prace wykorzystano na plakatach Festiwalu Filmowego w Cannes przez trzy kolejne lata. Na wystawie w Tychach można zobaczyć również projekt związany z „Turandot”. Oczywiście księżniczka jest ruda.

Od Cannes do Wieży Eiffla
„Siudmak. Kosmogonie” wpisuje się w długą historię retrospektywnych prezentacji artysty na świecie. Jego prace pokazywano we Francji, Włoszech, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Szwajcarii, Belgii czy Niemczech, a pod koniec XX wieku znalazły się także wśród wydarzeń związanych z obchodami nowego milenium we Francji.
Mnie najbardziej zachwyca w tej historii wystawa związana z Wieżą Eiffla. Gigantyczne wyróżnienie dla artysty, bo następna okazja do świętowania nowego tysiąclecia dopiero za tysiąc lat.
Później ekspozycję pokazywano w kolejnych miejscach we Francji. Wystawę, znaczy. Wieża Eiffla od końca XIX wieku pozostaje niezmiennie w Paryżu i nie sądzę, żeby ktoś próbował ją przerzucić gdzie indziej, chociaż z Francuzami nigdy nic nie wiadomo. Ludzie, którzy na co dzień wymawiają mniej niż połowę liter w porównaniu z tym, ile ich rzeczywiście zapisują, mogą mieć różne pomysły. Wnoszę po sobie.
Siudmakiem zachwycali się zresztą twórcy kina, m.in. Federico Fellini, George Lucas czy Jean-Jacques Annaud. Lucas podkreślał jego mistrzostwo rysunku, światła i cienia oraz ogromną przestrzeń, jaką jego obrazy zostawiają wyobraźni. Felliniego zachwycała przede wszystkim niemal niewiarygodna zdolność Siudmaka do materializowania własnych fantazji.
Po takich rekomendacjach niewiele już mogę dodać. W dodatku jedną z nich wystawił człowiek odpowiedzialny za „Gwiezdne wojny”, więc może już skończę.
Chociaż i tak rozpisałam się o Wojciechu Siudmaku niemożebnie. Ale sami widzicie, jak go uwielbiam. U mnie miłość przelicza się na liczbę słów. Żebyście wiedzieli, jak wygląda mój WhatsApp.
Jestem bardzo dumna, że mogłam objąć patronat Wernisażerii nad wystawą „Siudmak. Kosmogonie”. Nie dlatego, że przegapiłam wystawę na Wieży Eiffla, bo wtedy nie istniała jeszcze Wernisażeria, tylko dlatego, że Siudmak jest jednym z tych artystów, których twórczość naprawdę uwielbiam.
Na jednym ze zdjęć jestem z Wojciechem Siudmakiem – fotografowała nas Justyna Radzymińska. Łączy nas zresztą jeszcze Paryż, więc właściwie wszystko się zgadza.
Wystawę „Siudmak. Kosmogonie” w Tichauer Art Gallery można było oglądać od 14 października 2023 do 3 marca 2024 roku. Po jej zakończeniu zapowiadano dalsze prezentacje wybranych prac artysty.
Nie trzeba być fanem science-fiction. Wystarczy lubić doskonały warsztat, świetny rysunek i ludzi, którym wyobraźnia zdecydowanie wymknęła się spod kontroli.

Najważniejsze informacje o wystawie „Siudmak. Kosmogonie”
Gdzie: Tichauer Art Gallery w Tychach
Kiedy: 14 października 2023 – 3 marca 2024
Charakter wystawy: retrospektywna prezentacja twórczości Wojciecha Siudmaka
Liczba prac: ponad 90
Techniki: malarstwo, rysunek, inkografia, rzeźba i projekcje multimedialne
Artysta: Wojciech Siudmak
Tematyka: realizm fantastyczny, surrealizm, science-fiction, kosmos, nauka i renesansowe inspiracje
Patronat: Wernisażeria
Najczęstsze pytania o wystawę „Siudmak. Kosmogonie”
Kim jest Wojciech Siudmak?
Polskim malarzem, rysownikiem i rzeźbiarzem mieszkającym we Francji, jednym z najbardziej roz

