Strona główna Felietony wernisażowe Sztuka w kwarantannie

Sztuka w kwarantannie

Wernisażeria
0 komentarz
Wernisażeria-Jarek-Kubicki-Grand-Wood-American-Gothic-art-in-quarantine

Sztuka w kwarantannie: obrazy, memy i Beksiński.

Jest gorzej niż w chińskim przekleństwie: żyjemy w ciekawych czasach, w dodatku czasach online. Koronawirus w pakiecie z koczowaniem w domach oraz zamknięciem instytucji kultury (oraz wszystkich miejsc, w których nie można kupić kaszy, papieru toaletowego albo umywalki) wymusił zmiany w udostępnianiu sztuki i uczestniczeniu w niej. Sztuka w kwarantannie nie różni się od innych dziedzin życia: przeniosła się do Internetu.

Pandemia nie pyta, czy może wybuchnąć, pandemia po prostu wybucha i rozsadza dotychczasowy świat. Na szczęście sztuka jak zwykle chociaż trochę pozwala przetrwać trudny okres (prawie jak czekolada).

Wiem, że nadal czekacie na obiecany felietony wernisażowy o wystawie Toulouse-Lautreca w Paryżu oraz na recenzję albumu o Boschu, ale mimo obecnej sytuacji tyle się dzieje w świecie sztuki, że muszę pisać na bieżąco! Tym bardziej, że pojawiło się nowe pokrzepiające zjawisko, które nazwałam sztuką w kwarantannie.

Powstają żartobliwe „kwarantanne” wersje słynnych dzieł sztuki, anonimowe albo współczesnych artystów. Sztuka w kwarantannie przybiera tak wiele form, że postanowiłam je zebrać, uszeregować i opisać. Zostańcie w domu, wygodnie się rozsiądźcie, przynieście swoje kaloryczne koronawirusowe zestawy ratunkowe i poczytajcie o sztuce w czasie zarazy, znaczy pandemii.

Vermeer Dziewczyna z Perłą designneeds sztuka w kwarantannie
Nawet Dziewczyną z Perłą nosi maseczkę
(fot. designneeds / Barbara Borko, hyperallergic.com)

50 twarzy sztuki w kwarantannie

Samo sformułowanie sztuka w kwarantannie można rozumieć na różne sposoby: jak podczas kwarantanny sztuka dociera do odbiorców, skoro muzea i galerie są zamknięte, jakie tematy podejmują artyści podczas kwarantanny, czy kwarantanna wpływa na twórczość oraz jak zaadaptować sztukę do kwarantanny, tworząc nowe wersje znanych dzieł.

Wszystkie przeróbki starych obrazów albo memy o tym, co „sztuka” (używam tego określenia rzecz jasna w znaczeniu dziedziny, ale też i postaci z dzieł sztuki) robi w czasach koronawirusa, zachowania bezpiecznego dystansu, mycia rąk oraz przymusowego siedzenia w domu, rzeczywiście pomaga nam chociaż trochę oswoić pandemię i z uśmiechem przetrwać kwarantannę.

Michał Anioł Stworzenie Adama sztuka w kwarantannie
Dezynfekcja rąk Adama

Wspaniałe są postacie z dzieł sztuki szykujące się na kwarantannę. Tak samo jak my, skupione są na myciu rąk (jak Adam Michała Anioła), gromadzeniu taśm szczęścia, czyli papieru toaletowego (jak u Edvarda Muncha), albo noszeniu maseczek, jak Rafael Santi, całująca się para Gustava Klimta, Mona Lisa, Dziewczyna z Perłą Jana Vermeera w wydaniu Barbary Borko albo młoda dama Michiela Jansza van Mierevela Kekeny Corvalán.

Edward Munch Krzyk sztuka sztuka w kwarantannie
Jeszcze o mydle zapomniałem!

Kiedy byłam w twoim wieku, czyli satyra i jej prapraprapraprawnuczek mem

Zawsze tak było, że humor, ironia i kpina pomagały przetrwać. A im bardziej burzliwe były czasy, tym satyra stawała się bardziej popularna.

Chociaż pierwsze satyry publikowano po upowszechnieniu druku, masowo zaczęły pojawiać się na przełomie XVII i XVIII wieku. W XVIII w Europie grafika satyryczna robiła karierę między innymi dzięki multidyscypliarnemu artyście Williamowi Hogarthowi oraz – później – Jamesowi Gillrayowi. Ale dopiero dziewiętnastowieczny rozwój prasy sprawił, że rysunek satyryczny zaczęto postrzegać jako pełnoprawną wypowiedź na temat aktualnych wydarzeń i wtedy już wszyscy oszaleli na jego punkcie. W przeciwieństwie do niektórych dzisiejszych topornych memów, ówczesne „drukowane obrazki” były adresowano do wykształconego odbiorcy, zorientowanego w najświeższych wydarzeniach związanych z polityką czy kulturą.

Jednak rysunki satyryczne w poszczególnych krajach różniły się od siebie jak chardonnay od barollo. Satyra angielska – a także niemiecka – nie była tak subtelna i bezpruderyjna jak francuska, na przykład jeśli chodzi o Napoleona, to często był przedstawiany jako szatański pomiot. Finezyjnie.

W 1828 roku urodzili się Juliusz Verne, Henryk Ibsen, Lew Tołstoj, Adam Mickiewicz opublikował „Konrada Walendroda”, Walenty Wańkowicz namalował słynny portret zadumanego wieszcza, a Wincent Kasprzycki fenomenalny obraz-dokument „Wystawa sztuk pięknych w Warszawie w 1828 roku”. W tym samym roku w Wielkiej Brytanii wypuszczono pierwszy numer wydawanego do dziś tygodnika „The Spectator”, zaś w Polsce (która, jak wiadomo, od 56 lat fizycznie nie istniała) w Warszawie założono „Motyla”, pierwsze pismo poświęcone wyłącznie satyrze. Swoją drogą świetny tytuł, bo dobry rysunek satyryczny (oraz mem) żyje tyle, ile przeciętny motyl: dwa-trzy tygodnie. Satyra oraz mem istnieją, dopóki istnieją zjawiska, do których się odnoszą.

Social distancing według Mariny Abramović

Performance Marina Abramovic sztuka w kwarantannie
Marina Abramović i Ulay: zachowaj “social distancing”

Niestety obecnie takim zjawiskiem jest koronawirus. Dookoła niego nawarstwiło się mnóstwo pojęć i terminów, bez których, jak się okazało, od miesiąca nie potrafimy funkcjonować. Jednym z nich jest social distancing, czyli dystans społeczny i fizyczny, polegający na zachowaniu od drugiej osoby bezpiecznej odległości, wynoszącej dwa metry, a najlepiej cztery ulice.

W Internecie krąży zabawne zestawienie dwóch różnych ujęć Mariny Abramović i Ulaya, będące ilustracją, w jakiej odległości należy siadać, a w jakiej absolutnie nie można. Na ujęcie górne naniesiony jest czerwony krzyżyk, a na dolne – zielony ptaszek.

Na górze jest kadr z wideo dokumentującego performans „AAA AAA” z 1978 roku, w którym Abramović i Ulay stoją naprzeciwko siebie, ekstremalnie blisko, i krzyczą sobie prosto w usta. To w takiej odległości od innych w czasie pandemii nie można przebywać, zapamiętajcie to.

Natomiast pod  spodem znajduje się ujęcie z ich pierwszego od 22 latach spotkania, które miało miejsce na wystawie Abramović „The Artist is Present” w Muzeum Sztuki Współczesnej (MoMA) w Nowym Jorku w 2010 roku. W trakcie trwającego ponad 700 godzin happeningu można było usiąść na krześle i patrzeć w oczy siedzącej po drugiej stronie stołu artystki, co też zrobił Ulay. Odległość dzieląca go od Abramović, czyli długość stołu, jest przykładem wzorcowego social distancing. Obecnie właśnie w takiej odległości od drugiej osoby mamy siedzieć, chociaż niekoniecznie wyłącznie w sukience Givenchy i tylko w MoMie.

To jest social distancing w sztuce, będący efektem majstrowania przy zdjęciach. Natomiast jest jeszcze inny sposób przedstawiania bezpiecznego dystansu albo po prostu zostania w domu w czasie kwarantanny: umieszczanie już istniejących dzieł w bieżącym kontekście.

Social distancing w sztuce

Prace Edwarda Hoppera są stworzone do czytania w kontekście pandemii – „Wczesny niedzielny poranek” idealnie przedstawia wyludnione miasto. Z kolei chyba najlepszym przykładem social distancing i akcji #zostańwdomu jest np. jego „Poranne słońce”. Zresztą nadają się do tego wszystkie obrazy z kręgu tematycznego „samotność”, z postaciami samotnie siedzącymi w domach, najlepiej jeszcze w oknie, jak Johna Frencha Sloana albo czytająca dziewczyna Jana Vermeera, ale może być i para, jak u Gustave’a Caillebotte’a.

Edward Hopper Early Sunday Morning sztuka w kwarantannie
Teraz miasta wyglądają jak z obrazu Hoppera “Wczesny niedzielny poranek”

Jednak moich hiciorem są „Dwie kobiety w oknie”. Bartolome Esteban Murillo w życiu by się nie spodziewał, że jego obraz będzie dla mnie wspaniałą ilustracją #zostańwdomu #toteższtuka i #socialdistancing. Młoda dziewczyna z zaciekawieniem wygląda przez okno, a za nią stoi starsza, która… zasłania sobie usta i nos! Prawie jak my w drodze do Carrefoura albo Biedronki.

Bartolomé Esteban Perez Murillo Women at a Window sztuka w kwarantannie
Bartolomé Esteban Perez Murillo, “Dwie kobiety w oknie”

Takim zabawnym przykładem stosowania się do zasad obowiązujących w czasach pandemii mogą być też „Kochankowie” René Magritte’a, którzy całując się, mają całe głowy okutane w chusty. Czym wobec tego są skromne maseczki.

Rene-Magritte-Kochankowie-sztuka-w-kwarantannie.

Social distancing pojawia się też w sztuce w kwarantannie w jeszcze innej formie: jako przeróbki znanych obrazów. I tak u Hraga Vartaniana Degasowska dama pijąca absynt sama siedzi w kawiarni, a dwie Fridy w wersji Valentiny di Liscia zostały odsunięte od siebie na bezpieczną odległość.

rag-Vartanian-After-Edgar-Degas-“L’Absinthe”-In-a-Cafe-image-courtesy-the-artist.
Hrag Vartanian i jego wersja “L’Absinthe” / “In a Cafe” Degasa
oraz “Dwie Fridy” Fridy Kahlo Valentiny di Liscia
(fot. hyperallergic.com)

Co robi sztuka, gdy widzowie zostali w domach

Czyli jak postacie z dzieł sztuki zachowuje się, gdy ludzie przebywają na kwarantannie, a muzea są zamknięte. No cóż, w końcu mogą odpocząć i robić, co chcą! Mona Lisa po ponad 500 latach może rozprostować nogi i wyciągnąć je poza ramy obrazów. Nawet więcej: ponieważ nie wiadomo, kiedy – i czy w ogóle – otworzą Luwr, na innej grafice zakłada  szpile, sięga po papierosa, wino i robi sobie tatuaże (w sumie zachowuje się jak ja, tylko bez palenia).

 Mona-Lisa-sama-w-Luwrze-sztuka-w-kwarantannie.
Mona Lisa w pustym Luwrze

Oczywiście, można powiedzieć, że biedne działa sztuki są zmęczone, zero wakacji od kilku wieków, bo ci źli ludzie non-stop je podziwiają. A najpiękniejsze są zabytki, których nikt nie ogląda, stąd Fontanna di Trevi, dookoła której nie ma żywej duszy, wzbudza w niektórych osobach niezrozumiały dla mnie zachwyt, że tak to powinno wyglądać. Tak, to znaczy bez ludzi. Budynki będą stały, a my będziemy oglądać je Internecie. Takie samobiczowanie wpisuje się w modną ostatnio galopującą narrację, jakoby to świat przyrody cieszył się z tego, że zamknęliśmy się w domach, nawet delfiny wróciły do nagle dziewiczych wód Wenecji. Wszystko prawie się zgadza, oprócz tego, że zdjęcia delfinów zostały zrobione na Sardynii.

Tego typu memy jak odpoczywająca Mona Lisa powstały już wcześniej, ale w kontekście pandemii wyciągnięto je z czeluści Internetu. Inną grupą są obrazki, które powstają na bieżąco, jako reakcja na przymusową kwarantannę.

Co robi sztuka, gdy to ona została w domu

Postacie z dzieł sztuki na kwarantannie zachowują się tak samo jak ludzie. Jeśli na obrazie byli np. nauczycielami, to obecnie musieli przerzucić się na zajęcia online. Dlatego doktor Tulp zorganizował swoją „lekcję anatomii” na platformie Zoom. W prosektorium przebywa wyłącznie naukowiec, bo obserwujący, ze względu na pandemię, nie mogą gromadzić się nawet podczas sekcji zwłok. Stąd na górze widać ekrany z każdą z siedmiu postaci, biorących udział w wideokonferencji sekcji.

Rembrandt-Lekcja-Anatomii-Doktora-Tulpa-sztuka-w-kwarantannie.
Doktor Tulp prowadzi lekcje anatomii online

Jeszcze inny sposób przedstawiania sztuki w kwarantannie polega na tym, że zostaje usunięte oryginalne tło, czyli „normalne” otoczenie postaci. Artysta wyjmuje je z pierwotnego kontekstu i umieszcza w nowym, „kwarantannym”. Właśnie w ten sposób Jarek Kubicki stworzył „The faces of quarantine” [“Twarze kwarantanny”], cykl obrazów przedstawiający postacie ze słynnych dzieł sztuki, które raz, że nie mogą pójść do muzeum, bo jest zamknięte, a dwa – i one w ramach kwarantanny muszą zostać w domu.

Zamiast ram obrazu są ramy okienne, niekiedy z okiennicami, a zamiast gładkich ścian muzealnych – murowane albo drewniane ściany budynków. W niektórych oknach wiszą dłuższe albo krótsze firanki, na parapecie stoją  kwiatki, zabawki, jakieś imbryczki, akcesoria malarskie i tak dalej, a światło wskazuje na różne pory dnia.

Ponieważ z Jarkiem znamy się od lat, zapytałam go, skąd się wzięły te, a nie inne budynki / okna. Na moje pytanie odpowiedział mi tak (później odkryłam, że ta odpowiedź krąży po Internecie i pojawia się na innych portalach, takie buty):

Przede wszystkim dużo trudniej, niż portrety, było mi znaleźć dobre zdjęcie okna spełniającego wszystkie moje wymagania dotyczące jakości, światła, proporcji samego otworu okiennego, wielkości pliku, prawa autorskie umożliwiające użycie zdjęcia, etc. Potem trzeba było dopasować je tonalnością i atmosferą do konkretnego portretu, żeby dobrze w nich siedziały, “Pomarańczarka” Gierymskiego nie pasowała do okna, w którym widzimy Van Gogha i na odwrót. Ta spójność była konieczna, żeby zbudować opowieść.

Wernisażeria-Jarek-Kubicki-Self-Portrait-Van-Gogh-sztuka-w-kwarantannie
Jarek Kubicki, “Autoportret”, Vincent Van Gogh

Uwaga!! TYLKO NA WERNISAŻERIA: Wielka Premiera

Patrząc na te „udomowione” obrazy zastanawiałam się też nad tym, czy to postacie z obrazów zachowują się jak ludzie, siedząc w domach i patrząc przez okno, czy też ludzie zachowują się jak postacie z obrazów, które obecnie to nas podglądają zza szyby? Kto kogo obserwuje? My postacie czy postacie nas? Czy sztuka naśladuje życie, czy życie sztukę? Oto odwieczne pytanie, którego nawet koronawirus nie zmaże.

Niezależnie od odpowiedzi, wśród postaci zamkniętych w domu znajdują się m. in. moja ulubienica, czyli Stara Pomarańczarka Antoniego Gierymskiego, matka Jamesa McNeilla Whistlera, matka Józefa Pankiewicza, Anna Bielińska Emmeline Deane, amerykańscy farmerzy Granta Wooda, śpiąca dziewczyna Jana Vermeera, stara kobieta Petera Paula Rubensa, a w końcu i sam Rembrandt oraz Van Gogh.

A teraz uwaga, WIELKA NIESPODZIANKA! Tadam!

Jarek Kubicki zgodził się, żeby premiera jego „Dziewczynki z obręczą” Władysława Podkowińskiego miała miejsce na Wernisażerii! Tak że to Wy, moi drodzy, widzicie ją  jako pierwsi w Internecie (czyli w obecnej sytuacji mogę śmiało powiedzieć, że na świecie). Zachwyćcie się tym faktem oraz samą pracą, bo jest czym!

Wernisażeria-Jarek-Kubicki-Wadysław-Podkowiński-Dziewczynka-z-obręczą-sztuka-sztuka-w-kwarantannie.
PREMIERA NA WERNISAŻERII: Jarek Kubicki, “Dziewczynka z obręczą”, Władysław Podkowiński

Puste obrazy, bo postacie zostały w domu (albo i nie)

No dobra, jeśli postacie siedzą pozamykane w domach, to w takim razie jak wyglądają opuszczone przez nie miejsca? José Manuel Ballester widocznie również się nad tym głowił, skoro w ramach serii „Concealed Spaces” stworzył nowe, „koronawirusowe” wersje kilku najsłynniejszych obrazów świata, m. in. Leonarda da Vinci, Théodore’a Géricaulta, Sandra Botticellego czy Diego Velázqueza.

Jose-Manuel-Ballester’s-empty-version-of-Las-Meninas-by-Diego-Velázquez.-Courtesy-of-Jose-Manuel-Ballester-sztuka-w-kwarantannie.
José Manuel Ballester, „Panny dworskie”, Diego Velázquez (fot. news.artnet.com)

Obrazy Ballestera wyglądają jak oryginały, tylko są puste, wyludnione jak muzea, place czy ulice. Nic dziwnego, bo ich bohaterowie, jak my wszyscy, siedzą w domach. Skoro my, widzowie, nigdzie się nie ruszamy, to postacie ze sztuki tym bardziej nie będą przebywać w miejscach publicznych. Apostołowie z Jezusem na czele odpuścili sobie ostatnią wieczerzę, panny dworskie pozamykały się w komnatach, Wenus porzuciła swoją muszlę, a rozbitkowie opuścili tratwę Meduzy.

Jose-Manuel-Ballester’s-empty-version-of-The-Last-Supper-by-Leonardo-da-Vinci.-Courtesy-of-Jose-Manuel-Ballester
José Manuel Ballester, „Ostatnia wieczerza” Leonarda da Vinci (fot. news.artnet.com)

A co, jeśli sztuka nie przestrzega zasad kwarantanny? Wychodzi z obrazów Gierymskiego, Maleczewskiego Hoppera, Fischera, Seurata czy Caillebotte’a w celach innych niż pracowe albo spożywcze i – mimo zakazów – bezczelnie się gromadzą. Zwłaszcza realiści i impresjoniści nie mają wstydu! 

W drugim cyklu prac Jarka Kubickiego, czyli w “32nd day of Quarantine” [32. dzień kwarantanny] policja wlepia mandaty postaciom i koniec ze spotykaniem się pod mostem, grupowym wylegiwaniem się na wyspie Grande Jatte, rozbisurmanionymi garden party, wysiadywaniem nocami w knajpach na Manhattanie, rozsiadaniem się na papierosa na ławce, spacerami w deszczu w Paryżu albo przejażdżek karocą czy rowerem po Kopenhadze.

A jak już jest się złapanym przez policjanta, to nie ma co patrzeć bezmyślnie jak niewiasta w ogrodzie u Moneta, tylko lepiej okazać skruchę jak duńska dama na ławce.

Bardziej Beksińscy niż Beksiński

Jeszcze czymś innym są związane ze sztuką fanpage, które nie powstałyby, gdyby nie obecna sytuacja. Jednym z nich jest Apokalipsa według Beksińskiego wspomnianego już Jarka Kubickiego, który na „kwarantanne” memy przerabiał obrazy wyłącznie tego artysty.

Pisałam już na Wernisażerii o sztuce Zdzisława Beksińskiego, więc nie będę się powtarzać, teraz jedziemy z memami z tej absurdalnej i humorystycznej strony, której już sama nazwa wskazuje na monty-pythonowską zawartość. Wiąże się z nią świetna anegdotka, którą podzielił się Jarek Kubicki.

W 2003 roku stworzył oficjalną stronę Zdzisława Beksińskiego i spędził z artystą dzień w jego mieszkaniu. Jak opowiada Jarek, wisiał tam tylko jeden artykuł – rumuński – o tytule: „Apokalipsa după Beksiński” (czyli „Apokalipsa według Beksińskiego”, po rumuńsku „după” to „według”, co za wspaniały język). A wisiał dlatego, że zdaniem Beksińskiego, wreszcie ktoś napisał o nim prawdę. Artysta miał gigantyczne poczucie humoru, potrafił śmiać się z całego świata, z siebie i własnej sztuki. Taki dystans (nie społeczny, kwarantanny, tylko prawdziwy, życiowy) nie zdarza się często.

Ale niektórzy Internauci są bardziej święci od papieża i bardziej Beksińscy niż sam Beksiński, więc fanpage Apokalipsa według Beksińskiego wywoływał albo zachwyt, albo oburzenie. Prawie jak sałatkę z wodorostów wakame, ją też albo się lubi, albo nie cierpi, nie ma, że kogoś nie rusza.

Prawdziwy surrealizm jest wtedy, gdy tęsknisz za biurem

Siła rażenia tych memów polegała na zestawieniu przerażającego, dziwnego i niesamowitego świata Beksińskiego ze zdaniami dotyczącymi życia podczas kwarantanny. A cały wic tkwił w tym, że sytuacja przedstawiona na obrazach wydawała się idealną ilustracją tegoż zdania. Nagle okazuje się, ze nasz świat jest równie surrealistyczny i straszny, ale prozaiczny podpis sprawia, że staje się niespodziewanie tak bliski i swojski, że nie sposób nie roześmiać się z tego absurdu. Szkielet w Rossmannie, serio?

Memy na stronie Apokalipsa według Beksińskiego są klasyczne w formie (obraz plus dwie linijki tekstu) i przypominają pamiętnik rozbitka, jednego z ocalałych w postapokaliptycznym świecie. Zazwyczaj pierwsza część to zapis, który jest dzień kwarantanny, a druga część odnosi się do bieżących problemów i czynności, które wcześniej, przed końcem świata, nie wydawały się czymś niezwykłym, a obecnie są nie lada wyzwaniem. Pojawia się na przykład odważne wyjście ze śmieciami, spacer z psem, heroiczna droga do Żabki, masowe polowanie na papier toaletowy, social distancing w kolejce do kasy, home office i tęsknota za biurem, samotność na balkonie, a nawet (optymistycznie!) pierwszy zaszczepiony na koronawirusa.

Na żądanie Fundacji Beksiński oraz Muzeum Historycznego w Sanoku fanpage musiał zostać zamknięty, a w związku z tym, że memy naruszały prawa autorskie zniknęły ze strony. Ja również ich nie umieszczę, ale możecie zestawić sobie teksty z Apokalipsy według Beksińskiego z odpowiednimi pracami artysty.

Szkielet w Rossmannie i samotność na balkonie

„AF78” był podpisany: „gdy w kwarantannie wyrzucasz śmieci”, a na obrazie jest wynurzająca się z krypty groteskowa postać o białej twarzy, która wygląda, jakby od dawna nie widziała słońca. Całkiem jak ja, chociaż ja i przed koronawirusem byłam tak samo blada.

Zdzisław Beksiński obraz AF78 sztuka w kwarantannie
Zdzisław Beksińki, „AF78” (zdjęcie pochodzi ze strony beks.pl)

„AC75” to oddalone od siebie gigantyczne kominy, a na szczycie każdego z nich pali się ognisko. Tekst na obrazie: „40 dzień kwarantanny. Polacy na balkonach wysyłają sygnały dymne z pocieszeniem”.

Zdzisław Beksiński obraz AC75 sztuka w kwarantannie
Zdzisław Beksińki, „AC75” (zdjęcie pochodzi ze strony beks.pl)

Z kolei na „AC77” dziwaczna postać trzyma dłoń (powiedzmy, że można to nazwać dłonią) na równie osobliwym stworze i wygląda, jakby wyprowadzała go na spacer. Towarzyszy temu podpis: „8 dzień kwarantanny. W końcu trzeba wyjść z psem”.

Zdzisław Beksiński obraz AC77 sztuka w kwarantannie
Zdzisław Beksińki, „AC77” (zdjęcie pochodzi ze strony beks.pl)

Moim pupilkiem jest mem z tekstem: „Dzień 25. W Rossmannie wyłożyli papier” naniesionym na obraz „AB80″ z kłębowiskiem postaci, które wyglądają, jakby się na siebie rzuciły, wyrywając sobie cenne rolki celulozy.

Zdzisław Beksiński obraz AB80 sztuka w kwarantannie
Zdzisław Beksińki, „AB80” (zdjęcie pochodzi ze strony beks.pl)

Sztuka w kwarantannie zaangażowana w kwarantannę

Zarówno „Apokalipsa według Beksińskiego”, jak „The faces of quarantine” / “Twarze kwarantanny” powstały jako reakcja na to samo wydarzenie – pandemię. Już wcześniej Jarek Kubicki stworzył kilka stron związanych z bieżącymi wydarzeniami, m. in.  „San Escobar”, „Freikorps Polen” oraz „Dlaczego Nie Napalm” i – jak sam mówi– są to:

projekty bardziej interesujące dla socjologów lub kulturoznawców niż krytyków sztuki. Wszystkie miały pewne cechy wspólne: były reakcją na zjawiska społeczne. „Napalm” był żartobliwy i szyderczy, „Freikorps Polen” przerażający. „San Escobar” to było coś w rodzaju gry RPG odgrywanej na platformie Facebooka wraz ze 150 tysięczną społecznością tej strony.

Każdy fanpage Kubickiego, jako przykład „sztuki zaangażowanej”, wizualnej reakcji społecznej, przekłuwa balon powagi, lęku czy tabu. A postacie ze świata sztuki, które, tak jak my, muszą zostać w domu, oraz przerażający świat Beksińskiego, który skonfrontowany z naszą dziwaczną codziennością okazuje się emocjonalnie i psychicznie nie tak odległy od naszego, oswajają kwarantannę i towarzyszące jej czynności, pomagają całą sytuację potraktować z dystansem. Z tego powodu powstaje tak wiele memów oraz prac innych artystów, które są jednocześnie instrukcją, jak zachowywać się podczas pandemii, ale też i próbą dodanie otuchy nam wszystkim. Bo skoro dziewczę u Hoppera od 1952 roku nie wychodzi z pokoju, to ty możesz posiedzieć trochę w domu!

Edward Hopper Morning Sun sztuka w kwarantannie
Edward Hopper, “Poranne słońce”

***         

Nie wiadomo, kiedy pandemia się skończy, jeszcze będziemy mieli czas na cały wachlarz emocji i zachowań. Ale na tę chwilę, siedząc w domu, wolę się śmiać, niż panikować i smucić, co i Wam zalecam. Naprawdę musiał nastąpić koniec świata, skoro uderzam w takie dydaktyczne tony.                                     

A na zakończenie tego wyjątkowego felietonu wernisażowego wrzucam Wam swoje zdjęcie z grudnia i wystawy „Faire son temps” Christian Boltanskiego w Centrum Pompidou (o niej też będzie felieton wernisażowy, słowo!). Widzicie, w jakiej odległości stoję od postaci Boltanskiego? To w takiej teraz nie można stać, zero zachowania social distancing. Inna sprawa, że teraz w muzeum nie można stać w żadnej odległości, bo w muzeum w ogóle nie można stać.

Wernisażeria Christian Boltański Centrum Pompidou sztuka w kwarantannie
Przykład zero “social distancing” między mną  a “Postacią” Christiana Boltanskiego na wystawie “Faire son temps” w Centrum Pompidou

0 komentarz

Zobacz też

Napisz komentarz

Wernisażeria, oprócz wernisaży i wina, potrzebuje ciasteczek. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ciasteczkom. Zgadzam się Więcej